Odpowiedzialność za skutki pozycjonowania – pozycjoner czy klient?

Poszukiwanie zmian w algorytmach wyszukiwaniaUważasz, że pozycjoner odpowiada za swoje działania, gdy strona otrzyma filtr czy ban? A może to wyłącznie wina zleceniodawcy – mógł lepiej wybrać, w końcu całe SEO jest nielegalne i o czym tu w ogóle dyskutować? Chcę się podzielić z Tobą kilkoma słowami na temat odpowiedzialności w pozycjonowaniu, gdyż wiele się ostatnio w tym temacie dyskutuje – próbując bezspornie umiejscowić winę po czyjejś ze stron, na amen i już. Czy to aby na pewno słuszne podejście?

Krótki przegląd…

Wydawało by się, że jak coś zlecamy to oczekujemy solidnego wykonania, za niesolidność możemy wyciągać konsekwencje – oczywiście od biorącego owo zlecenie. W SEO jednak nic nie jest takie proste jak by się mogło wydawać, zatem kto może ponosić odpowiedzialność?

  • klient – może i brzmi absurdalnie, ale czy aby na pewno nie? Otóż w branży przewijają się takie opinię, jakoby całość winy spoczywała po stronie zlecającego. Z założenia pozycjonowanie jest czymś wbrew regułom wyszukiwarek, czymś złym (choć to nie do końca prawda – gdyż dozwolone techniki też pozycjonują) – zatem stąd wniosek, że winę ponosi klient – który wiedząc co chce zlecić, musiał liczyć się też z konsekwencjami; Tu warto przeczytać wpis Sebastiana Miśniakiewicza jak i Cezzyego.
  • wyszukiwarka – a dokładniej Google, bo która by inna 😉 Dlaczego? Argumenty przytaczane przez zwolenników tej tezy dotyczą głównie tego, że zasady są nieklarowne, zbyt tajemnicze i bardzo skąpo przedstawiane światu, oraz że to gra z monopolistą, a tego oszukiwać trzeba i wszelkie próby reakcji ze strony Google to „nieporozumienie”;
  • pozycjoner – jako źródło wszelkiego zła, bo to on podczas zlecenia wykonuje czarną robotę, czegoś niedopatrzy, zrobi niefachowo i „efekt” gotowy. Z pewnymi obostrzeniami za takim sposobem odpowiedzialności opowiada się Marta Gryszko, bardzo obrazowo przedstawiając poszczególne elementy układanki.

Idąc tym samym do najważniejszego, czyli odpowiedzi na główne pytanie – kto jest odpowiedzialny za skutki pozycjonowania – uważam, że ta odpowiedzialność rozkłada się zarówno na pozycjonerów jak i właścicieli stron.

Dlaczego nie wyszukiwarka?

Bo to absurd. Ktoś chce być w wyszukiwarce, więc podejmuje się udziału w „grze”. Nie można zatem, gdy się uzyskuje nie takie wyniki jakich by się oczekiwało – nagle mówić, że to „plansza i zasady” są bee. Zasady są znane, ogólnodostępne dla wszystkich i od dawna. Nie zostały opublikowane tylko koncernom czy tylko najlepszym, o czym świadczą liczne sukcesy tak wielu witryn, które swoją popularność zyskały dzięki Google. Czy one znały „lepszy zestaw reguł”?

Co z tym klientem i pozycjonerem?

Można powiedzieć, że w sumie to brak odpowiedzi – bo dalej nie wiadomo kto ponosi winę i ewentualnie na kim spoczywa wymóg zajęcia się negatywnymi skutkami. Moim zdaniem, aby dobrze zrozumieć kwestię odpowiedzialności za działania warto przyjąć określony model działania. Uwzględniając model współpracy, który w skrócie można zobrazować tak:

  • analizę,
  • opracowanie strategii,
  • działanie,
  • pomiar efektów,

Po tym wstępnym podziale i przyjęciu, że mamy do czynienia z sytuacją wzorcową, przejdźmy do analizy jaką pozycjoner wykonuje, tutaj jeszcze nie ma żadnego zagrożenia – obserwacja nikomu jeszcze krzywdy nie zrobiła. Następnym krokiem jest opracowanie strategii działania, obejmującej konkretne czynności, które zamierza się wdrożyć aby osiągnąć zamierzenia.

Jeśli już pozycjoner ową strategię optymalizacji, pozyskiwania linków itd opracuje, warto przedstawić ją klientowi oraz wyjaśnić wiążące się z tym konsekwencje. Dlaczego? Aby go uświadomić, uzyskać zapewnienie, że aprobuje nasze działania oraz w razie czego mieć wsparcie na wypadek trudności.

Uzyskanie akceptacji (czyli klient świadomie i dobrowolnie wydał zgodę na takie działania) przenosi moim zdaniem odpowiedzialność na klienta. Klient jest osobą zarządzającą firmą (lub osobą decyzyjną w dziale związanym z promocją) i podjął decyzję, że takie a takie działania zleca, dlatego – należy już wtedy spojrzeć na takie zlecenie jak na zlecenie wykonania określonego w strategii działania (np. katalogowanie, artykuły tematyczne, stworzenia zaplecza), nie zaś ogólnego pojęcia jakim jest „pozycjonowanie”. Jednak to sytuacje idealne – pozycjoner opracowuje klarowną, mieszczącą się w granicach normy strategię działań, klient ją akceptuje. Co jednak gdy sprawy się nieco komplikują…

I tu ważne uwagi:

  • pozycjoner ponosi odpowiedzialność jeśli świadomie w strategii umieszcza techniki uznane za wysoce niebezpieczne (zmasowany przyrost linków, napakowanie słowami kluczowymi strony po uszy, tysiące linków z jednej frazy). W mojej opinii jest to działanie bardzo nieprofesjonalne i tutaj nie może być mowy o odpowiedzialności klienta, który otrzymał źle stworzoną strategię, (można by rzecz, że to gra o to, kto pierwszy popełni błąd 😉 )
  • pozycjoner ponosi odpowiedzialność jeśli  chcąc uzyskać efekt, gdyż zaplanowane działania okazują się mniej efektywne niż oczekiwał, wykonuje coś ponad to co zaplanował i omówił z klientem –  gdyż jest to już działanie na własną rękę,
  • klient ponosi odpowiedzialność w sytuacji, gdy pomimo ustalonej strategii podejmuje na własną rękę nienormowane działania pozycjonujące, których nie konsultuje z pozycjonerem – bardzo częsta sytuacja, gorzej gdy właściciel jest trochę oświecony w technikach pozycjonowania i mamy dublujące się SEO,
  • klient ponosi odpowiedzialność kiedy nie wdraża zaleconych zmian służących optymalizacji lub robi to na własną rękę – gdyż działa wbrew określonej przez pozycjonera strategii, czym zdejmuje z niego odpowiedzialność za ewentualne skutki.

Ogólnie takich dylematów można by mnożyć i wysnuwać zdecydowanie więcej, a nawet stworzyć pewnego rodzaju drzewko decyzyjne. Generalna zasada, jak dla mnie wychodzi jednak od profesjonalności działań i stałej współpracy – w momencie w którym, jedna ze stron  wykazuje się brakiem profesjonalizmu (nie należyte opracowanie strategii, brak wdrażania zaleceń audytowych) lub współdziałania w celu osiągnięcia celów, jakie się postawiło – przyjmuje na siebie odpowiedzialność za efekty, niestety SEO wymaga dwóch stron, i nie można tego w całości oddać, „z dobrodziejstwem inwentarza”, niech nam ktoś to zrobi.

A jak Ty uważasz, gdzie leży odpowiedzialność za podjęte działania?

 

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do newslettera - najświeższe informacje, porady oraz artykuły dzięki którym zwiększysz swoje pozycje w wyszukiwarce!


11 thoughts on “Odpowiedzialność za skutki pozycjonowania – pozycjoner czy klient?

  1. Zgadzam się pod warunkiem, że udowodnisz praktycznie (podkreślam) praktycznie, cytuje „Zasady są znane” – polecam zgłębić temat depozycjonowania , szkodzenia linkami, metody i formę kontaktu z webmasterami , polecam również zapoznanie się z tematyką zmian w tym co można a raptem już nie można (linki w stopce) i tak dalej i tak dalej. Śledzę temat od początku powstania google nie wyrywkowo ad hoc dla potrzeb napisania artykułu i uważam, że na palcach jednej ręki przez te lata można było policzyć konkretne informacje które padły z „ust” pracowników google … Jak widzę masz zupełnie inne zdanie więc przedstaw i pokaż przykłady jasnych wskazówek czy jak oni temu nie zaprzeczają „wytycznych”
    Pozdrawiam

    1. @Krzysztof, dzięki za komentarz. Co do kwestii zasad – mówiąc, że są znane – mam na myśli to, że są ogólnodostępne, inną kwestią jest to na co zwracasz uwagę, czyli ich klarowność. Nie chodzi o to, żeby zasady były jasne, wyraźne i określone w 100% – zostawiają pole do interpretacji, bo i sytuacji w sieci są miliony (ukryte słowa vs. fajny widget z tagami jako pojawiająca i znikająca zakładka).

      Wracając, znane to jak dla mnie oznacza, że przedstawiono pewne wytyczne – mniej lub bardziej jasne, interpretacja zależy od stosującego.

      Po drugie, nie można winić Google za to. Opublikowało pewne treści, dla tych którzy chcą brać w tym udział – jeśli nie można się do tego dostosować, zawsze istnieje opcja szukania innych źródeł ruchu. Jednak jak rozumiem, spory odsetek ruchu jest na tyle kuszący by się na to godzić? 🙂

  2. Ale jeszcze jedno co jest moim zdaniem najważniejsze w temacie – pozycjonowanie jest usługą będącą w sprzeczności z wskazówkami dla webmasterów google. Tylko bez bajek o White SEO poproszę. Dowód ? Proszę bardzo – zacytuję zdanie pracownika google : „czy robiłbyś tak gdyby nie istniały wyszukiwarki” a teraz niech na to pytanie odpowiedzą sobie ci wszyscy ściemniacze biłego kapelusza …

  3. Jak dla mnie to kwestia umowy pomiędzy Klientem a pozycjonerem. Np. jeżeli zlecamy firmie kampanię reklamową w telewizji, musimy ja zaakceptować przed emisją. Jednak w przypadku braku oczekiwanych efektów (reklamę my zatwierdzaliśmy), czy firma ma nam zwrócić poniesione koszta+odszkodowanie? Przecież nie musimy znać się na reklamie, gdy zlecamy ją osobą teoretycznie znającym się na tym.

    Wszystko zależy od umowy. Jak podpisujemy umowę, której nie rozumiemy, to czyja to wina…? Jeżeli coś nam w niej nie pasuje, to dlaczego nie przedstawimy własnych warunków? Wg mnie, tak to powinno wyglądać. Negocjacja->wycena->podpisanie, a nie tylko tanio->podpisujemy i to nie ważne co.

    1. @Piotr, dla mnie to kwestia – kupujesz produkt/usługę i jesteś zadowolony z jej realizacji lub nie, kontynuujesz współprace i robisz im dobrą rekomendację, lub złą opinię gdy efekty były marne.

      Na zasadzie, że skoro się na czymś nie znamy to nie mamy prawo do rekompensaty – można by żądać odszkodowania od producenta jogurtów, bo ten nie spełnił naszych „kulinarnych” oczekiwań, a przecież tak nie robimy? Nie kupujemy go ponownie, i jedyne co, to żałujemy swojej decyzji.

  4. Mi osobiście wydaje się, że to pozycjoner powinien ponosić winę za swoje działania, tak jak hydraulik powinien ponosić winę za to, że np. zaleje nam mieszkanie. Jednak oczywiście to wszystko zależy od umowy podpisanej z klientem (w której w miarę możliwości powinny być wypisane różne ewentualności). Jedynym przypadkiem, kiedy pozycjoner nie jest winny, to ten, gdy klient zaakceptował jakiś zakres jego (ryzykownych?) działań. To, że w wyszukiwarkach są ciągłe zawirowania nie powinno klienta w ogóle obchodzić. Płaci, więc niech i ma.

    1. Świetne podsumowanie! I taki – model relacyjny – w którym ustala się zakres działań bardzo chętnie promuję wśród ludzi, bo uważam go za najskuteczniejszy. W sytuacji w której strony wzajemnie dyskutują, rozważają różnorodne działania i informują się o ryzyku i szansach z nimi związanych jest najskuteczniejszym modelem podejmowania decyzji.

  5. Śmieszą mnie ogłoszenia typu: „Zlecę wypozycjonowanie strony na frazy: 1. 2. 3.”
    A pod nim 40 ofert po 50 złotych za miesiąc w jakimś TOP-ie.

    Jak taki klient będzie patrzył na cenę (bo taniej), to sam bym z chęciom go z „BANOWAŁ”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *