Google Pingwin – co analizuje i jak z niego wyjść?

Google coraz ostrzej selekcjonuje wyniki wyszukiwania, wprowadzając kolejne aktualizacje algorytmu rankingowego. Właśnie została potwierdzona aktualizacja Google Pingwin 3.0 – co zmieni się w wynikach, czas pokaże, my przyjrzyjmy się czym zajmuje się Pingwin i jak się przed nim bronić?

Co analizuje Google Pingwin?

Zgodnie z moimi przewidywaniami sprzed kilku dni o nadchodzącym Pingwinie – dziś Pierre Far potwierdził te informacje oficjalnie. Czym się zajmuje ten algorytm? Pingwin w dużej mierze zwraca uwagę na linki, zarówno wewnętrzne jak i przychodzące. W przypadku własnej strony internetowej, należy zwracać szczególną uwagę na rozlokowanie fraz kluczowych, ich częstotliwość oraz to czy są one widoczne czy nie.

Co najciekawsze, zgodnie z zapowiedzią wahania pozycji nie będą „momentem”, lecz trwającym dłużej procesem. Dotychczas przyzwyczajeni byliśmy raczej do jednostrzałowych zawirowań przez 3-4 dni i po krzyku, teraz przyjdzie nam przez kilka tygodni bacznie obserwować wyniki.

Wszelkie ukryte elementy witryny, nawet jeśli funkcjonalne – warto przeglądnąć pod kątem występowania w nich fraz kluczowych, nadmiar może być przyczyną nałożenia kar. Również występowanie fraz kluczowych w stałych elementach witryny – side bar, stopka warto przeanalizować pod kątem zagęszczenia  słów kluczowych. Przeoptymalizowane elementy mogą być czynnikiem decyzującym o negatywnych skutkach Pingwina.

Czynniki zewnętrzne w Pingwinie

Określenie profil linków spopularyzowało się wraz z dużą aktywnością Pingwina, sprawdzającego przekrojowo nasze linkowanie. Na co warto uważać?  Podczas jednej z aktualizacji Pingwina przeprowadzono dokładne testy SEO związane z ukaranymi witrynami, w wyniku czego udało się zmierzyć niektóre z czynników wpływających na otrzymanie kar. Warto wrócić do tych danych i przyjrzeć się bardziej szczegółowo tym wynikom.

Linki niepowiązane tematycznie

Google zmierzając do coraz bardziej sematycznego wyszukiwania, zwraca dużą uwagę na tematyczność występujących pomiędzy stronami powiązań. Ma to szczególne znaczenie dla robotów, ze względu na ułatwienia dotyczące segregowania wyników w poszczególne zapytania, analizowania znaczenia określonych witryn oraz potwierdzania jej tematyki. Aby roboty faktycznie wiedziały, że strona o tematyce X jest dokładnie o niej, potwierdzeniem tego faktu są linki pochodzące z innych witryn o tej tematyce. Ponadto cytowanie danego źródła przez powiązane tematycznie witryny jest dla Google wskazaniem, że jest to wartościowe źródło informacji w tym temacie oraz łatwy sposób odsiania niskiej klasy treści, na ogół nie cytowanych przez szerokie grono odbiorców.

Spośród ukaranych witryn najczęściej filtry otrzymywały te, które posiadały bardzo mało linków ze stron powiązanych tematycznie.

 

pingwin_linki_pozatematyczne

 

Ściśle dopasowane słowa kluczowe (exact match)

Kolejnym istotnym czynnikiem analizowanym przez aktualizację Google Pingwin są dopasowania ścisłe fraz kluczowych w anchore tekstach, które w dużej ilości mogą świadczyć o dosyć topornych próbach pozycjonowania. Możemy rozróżnić kilka przykładów anchore tekstów:

  • ścisłe dopasowanie, frazy typu: opony, meble;
  • frazy middle tail: kawiarnia kraków centrum;
  • frazy long tail: buty sportowe adidas sklep w krakowie;
  • linki URL: www.adres.domeny.pl
  • linki brandowe: websem.pl, firma XYZ, imię nazwisko
  • linki użytkowe: kliknij tutaj, przejdź, czytaj więcej, strona www itd.

Ostatnio napisałem nieco więcej o strategii doboru słów kluczowych, natomiast to o czym warto teraz pamiętać – to dywersyfikacja. To zalecenie sprawdza się zawsze. Jak miała się sprawa w przypadku witryn, które nie miały zróżnicowanych anchorów i duży odsetek exact match?

Ścisle dopasowanie anchore tekstów - Filtry Google Pingwin

Im większy odsetek ścisłego dopasowania anchore tekstów odnośników przychodzących, tym większe prawdopodobieństwo ukarania przez Pingwina. Bardzo łatwo można sprawdzić przekrojowo zakres uzyskiwanych anchore tekstów chociażby korzystając z AhrefsChmura anchore tekstów

W tej klasyfikacji nie chodzi  tylko i wyłącznie o odsianie 1-2 wyrazowych fraz, chodzi przede wszystkim o tzw. money keywords – słowa kluczowe z potencjałem biznesowym, bo to one najczęściej podlegają agresywnemu pozycjonowaniu, ponadto mało kto z realnie polecających daną stronę użytkowników bawi się w wybór słów ściśle dopasowanych, jak np. opony serwis kraków. Wbrew pozorom pozycjonowane słowa kluczowe są łatwe do wykrycia, wystarczy sprawdzić korelację pomiędzy konkurencyjnością oraz ilością wystąpień słów kluczowych w anchore tekstach. Poniższy wykres prezentuje uproszczony model wzrostu ryzyka wykorzystujący korelację konkurencyjności i nasilenia ilości słów kluczowych z danym dopasowaniem.

Ryzyko wystapienia kar Google Pingwin
opr. własne. model poglądowy wzrostu ryzyka wraz z wzrostem dopasowania exact match

Zatem jeśli odsianie fraz kluczowych typu money keywords jest tak proste, lepiej skupić się na dywersyfikacji profilu linków.

Co ciekawe, okazuje się, że warto używać słów kluczowych w nazwie domeny. W jakiś sposób zmniejsza to ryzyko konsekwencji za linkowanie na słowo kluczowe. Zdecydowanie mniej witryn otrzymujących kary było spośród grupy, gdzie nazwa witryny lub adres URL zawierał dane słowo kluczowe spośród najczęściej linkowanych. Tym samym, słowa kluczowe w URL można zaliczyć do czynników chroniących dla danej frazy przed Pingwinem.

Zróznicowanie słów kluczowych

Badania oraz angielskojęzyczny opis wyników pochodzą z wpisu, natomiast z polskich spostrzeżeń, Artur zwrócił także uwagę na ilość linków prowadzących do serwisu – duża, stanowi czynnik zagrożenia. Oczywiście ten czynnik jest trudny do oceny – bo co z przypadkami rozchodzących się wirusowo treści, które po prostu miały to szczęście i po prostu stały się popularne. Mimo wszystko, to wskazówka, że zdecydowanie lepiej w SEO jest skupić się na działaniach z zakresu SEO link baitingu i marketingu szeptanego, realizowanego przez niezależnych dyskutujących.

Jak wyjść z Pingwina? Jak uchronić się przez skutkami aktualizacji?

Oczywiście wszystko zależy od konkretnej sytuacji i danego przypadku witryny, natomiast to co warto już teraz zrobić, to:

  • Przeanalizuj swoje linki, możesz użyć do tego narzędzia Site Condition, które recenzowałem na blogu.
  • Miej przygotowany plik Disavow z najgorszymi linkami, by w razie nagłych kar – móc działać błyskawicznie.
  • Zacznij pozyskiwać wartościowe odnośniki – strony z wysokim wskaźnikiem Authority
  • W miarę możliwości, zrealizuj kilka akcji skupionych na naturalnym link baitingu
  • Zrewiduj swoją stronę internetową pod kątem ukrytych słów kluczowych lub keywords stuffing (upychanie słów kluczowych)

Podsumowując, aktualizacja Pingwin jest jedną z bardziej dotkliwszych modyfikacji algorytmu Google. Wbrew pozorom wprowadza ona sporo zamieszania w wynikach wyszukiwania, a przede wszystkim zmusza wiele stron do zmiany strategii działania. Z otrzymanych informacji wiemy, że aktualny update będzie trwał o wiele dłużej, i będzie trząsł wynikami przez nawet kilka tygodni – zatem czeka nas sporo interesujących dni.

Na co zwracać uwagę przy aktualizacji Pingwin 3.0?

Kilka wniosków, które dotychczas się przewijają i których prawdopodobieństwo warto analizować:

  • Radek zwraca uwagę na duży ruch w wynikach lokalnych, co sugerowało by wprowadzenie jednocześnie innej aktualizacji do wyników wyszukiwania
    • Wygląda jednak na to, że wraz z Pingwinem tylnymi drzwiami mógł wejść do naszej wyszukiwarki Gołąb. Obserwuję to na frazach regionalnych ? tu są spore przetasowania.

Artur natomiast zwraca uwagę na 3 istotne elementy, które według niego otrzymują wzrosty lub spadki w wyniku aktualizacji:

  • obniża pozycję domen, które były pozycjonowane przez przekierowanie 301, ale miały mnóstwo nienaturalnych linków,
  • podnosi pozycję domen, które były pozycjonowane przez przekierowanie 301, ale były to naturalne linki, odzyskane w oparciu o metodę broken link building,
  • podnosi pozycję domen, które nie mają linków z typowych do tej pory miejsc, jak katalogi, niskiej jakości blogi i fora internetowej, a mają linki z działań w mediach społecznościowych oraz poprzez publikację ciekawej i nietuzinkowej treści na swoich stronach.

 

Podsumowując, Google przyzwyczaiło nas do aktualizacji, i aktualnym celem działań SEO będzie jeszcze większe testowanie „wyrozumiałości” algorytmów oraz szukania w nim luk, które pozwolą przebijać się do pierwszej czołówki. Dla wielu ludzi każda kolejna aktualizacja oznacza powolne „zabijanie seo”, nic jednak bardziej mylnego – im więcej się będzie działo w Google, tym więcej będzie chętnych do rozgryzania zagwozdek jego algorytmu.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do newslettera - najświeższe informacje, porady oraz artykuły dzięki którym zwiększysz swoje pozycje w wyszukiwarce!


25 thoughts on “Google Pingwin – co analizuje i jak z niego wyjść?

  1. Bardzo interesujący artykuł i przykład, jak właśnie skupiać się na link baitingu ;-). Przeglądam właśnie katalogi i stosunkowo sporo dotknęło wyindeksowanie podstron. Zauważyłem poza tym, że starsze strony mają zdecydowanie większą odporność na najnowszą aktualizacje, chociaż nie powiedziałbym żeby różniły się linkami i nasyceniem na wybrane frazy od reszty. Też zastanawiam się nad tym, czy update to tylko pingwin czy coś jeszcze nam zaserwowano? Na frazach regionalnych widzę znaczne zmiany, które nie wydają się czymś do końca normalnym

    1. Oho! widać po komentarzach kto na prawdę czytał 😉

      Odnośnie moich uwag to fajnie, że to wszystko razem skompletowałeś ale mam jedno pytanie i małą sugestię. Nic złośliwego, moje zdanie, a więc:

      Pytanie: skąd stwierdzenie, że Penguin bierze pod uwagę również linkowanie wewnętrzne? w takim przypadku sklep, który rankuje na swoje kategorie powinien stracić. Z jednej strony ma to sens, całe omijanie wewnętrznych linków sitewide lub zliczanie ich tylko raz tak jak jest z odliczaniem zduplikowanych treści ale z drugiej strony realia sugerują, że tędy właśnie droga (po części oczywiście). Dysponujesz jakimiś danymi, bo to ciekawy temat dla którego szukam jakiegoś potwierdzenia. Myślę, że Penguin nie patrzy na przeoptymalizowanie ale skoro o tym piszesz to może są przypadki, które mogą to sugerować?

      Sugestia: dodaj jakąś wtyczkę, która będzie powiększała zdjęcia i zniweluje potrzebę klikania wróć po tej czynności. UX! 😉

    2. @Grzesiek, było wymienione w tekście. Site Condition.

      @Łukasz, przypadki przypadkami, ale dotychczasowe testy są niejednoznaczne, dlatego zaznaczam taki fakt, natomiast – jak to z algorytmem, może być różnie. Inaczej mówiąc, jeśli będę wiedział gdzie leży ów punkt krytyczny przeoptymalizowania na pewno opiszę taki case.
      A przy okazji, dzięki za info w kwestii fotek. Szukam już dłuższy czas skutecznego light boxa, niestety każdy odpalony na tym blogu – nie zaskakuje, lub odstawia siarę. Jak byś miał jakiś godny polecenia, to z chęcią przetestuje 🙂

  2. Coraz mniej będzie potrzebnych linków do pozycjonowania. W porównaniu z ilością, która była potrzebna 2 lata temu to już wystarczy połowa a nawet wskazane jest mniej.

  3. Artykul dobry ale dla pozycjonera nie jest zaskoczeniem. jak swykle nacisk na swl… katalogi i inne syfy ktorych zadaniem jest wybic www sprzecznie z wytycznymi wuja google.

  4. Sebastian, bardzo fajna analiza i ciekawe spostrzeżenia. Na przykład te dotyczące wpływu obecności słowa kluczowego na ryzyko otrzymania kary za linkowanie z EM.

    Osobiście mam wrażenie, że pozycjonowanie za pomocą doboru anchor textów powoli zacznie się kończyć. Algorytmy pójdą w kierunku dopasowania KONTEKSTU linku do zawartości serwisu, a to wymusi na branży rozliczanie się za wielkość ruchu organicznego, a nie za pozycje wybranych słów jak do tej pory.

    1. Hej! Dzięki za komentarz. Co do zmiany w rozliczeniach, to prawda – idziemy mocno w kierunku zamknięcia tematu fraz. Wpisanie aktualnie fraz w umowę wydaje mi się śmieszne, i raczej kurtuazyjne. Liczy się wartościowy ruch generowany z SERPów, a nie to czy strona jest na pięć czy dziesięć fraz.

      Ale to pokazuje jakie SEO dotychczas było małostkowe i raczkujące. Kiedyś stanrdard – 10 fraz, dzisiaj long tail i to bez większego patrzenia na składnie fraz, po prostu mają generować ruch i zapytania dla klienta. 🙂

  5. Bardzo dobrze napisane, chyba najlpiej spośród wszystkich artykułów, które dotychczas w jakiś sposób odnośniły się do nowego Pingwinka, w końcu coś z konkretnymi wnioskami, a nie laniem wody 😉
    Zgadzam się z tym, że przy okazji Pingwina miał miejsce jeszcze jakiś update, aczkolwiek mogło to być też coś co po prostu zadziałało nieco później, coś na kształt Pandy.
    SEO nie umrze, co najwyżej umrą mierni SEOwcy, co tylko zadziała na korzyść branży. Pytanie czy nie stanie się ona na tyle kosztowna, że ludzie faktycznie zaczną stawiać na AdWordsy, bo będą tańsze i pewniejsze…

  6. Bardzo Ciekawy artykuł, wszystko dość zwięźle i na temat! Nowy Pingwin w końcu odblokował dużą część zastanych wyników w naszych zapleczach i wybił je w końcu do TOP 1-5. Także jak narazie mi się podoba 🙂 Linkowane na sam BRAND + może 10% anchorów.

  7. Też mnie zastanawia informacja odnośnie linkowania wewnętrznego. Chyba raczej chodzi o zbyt daleko idące manipulowanie linkami na stronie i upychanie ich w dziwnych miejscach celem sterowania przepływem link juice. Kiedyś takie sugestie zgłaszał np. Josh Bachynski. Niemniej uważam, że nie można panikować. Gdyby rzeczywiście zacząć unikać linkowania wewnętrznego z wykorzystaniem EMA + sitewide, to jakby miały wyglądać menu, linki do stron produktów czy kategorii? To byłby jakiś absurd.

    Zgadzam się, i to trzeba podkreślać na każdym kroku, bo to do wielu nie chce dotrzeć, że istotna jest dywersyfikacja linków. W przypadku strony firmowej jest wręcz nienaturalne, aby nie znalazła się w kilku katalogach branżowych. Do tego część backlinków, gdy działamy w konkurencyjnej branży, zazwyczaj bez naszej wiedzy ląduje w SWL „dzięki” seowcom, którzy uwiarygadniają swój profil linków na tle konkurencji z SERP. Ponadto nikt mi nie powie, że strona małej firmy, która ma 500 linków follow, to coś normalnego. Na dłuższą metę trzeba stawiać na pozyskiwanie linków z różnych, najróżniejszych źródeł, nie zawsze skupiając się na maksymalizacji ich mocy. Ważniejsze jest skupienie się na użytkowniku, dla którego ten link ma być użyteczny (czyli musi być umieszczony w miejscu, które jest związane z daną tematyką).

    Imho najbardziej wiarygodny profil linków, który jednocześnie będzie „pingwinoodporny” (oczywiście 100% pewności nigdy nie ma), to taki, który ma linki follow, sporo linków nofollow (chociażby z komentarzy i profili), wizytówek w katalogach branżowych lub regionalnych, prasie internetowej, blogach, forach, mediach społecznościowych, Disqus etc. Skupienie się na jednym kanale i typie linków to zaproszenie dla Google do nałożenia kary.

    Tak samo wygląda sprawa z anchorami – ja staram się mieszać. Podobnie jak Sebastian, mam sporo linków zakotwiczonych pod moim imieniem i nazwiskiem (bo w ten sposób się podpisuję w komentarzach), ale także brandem, czystym URL i wszelkimi ich kombinacjami. Czasem używam słów kluczowych, ale raczej staram się je wówczas łączyć z marką lub URL.

    No i jeszcze jedno – przy zdobywaniu linków warto także stosować deep linking. Serwis posiadający linki do wielu różnych podstron (np. konkretnych wpisów na blogu) także jest bardziej wiarygodny.

    1. Masz racje, chodziło mi o ewidentnie przeoptymalizowane linkowanie wewnętrzne, które też widujemy przecież w panelach pokazujących linki witryny. I jeśli strona masowo sobie takie linki generuje głównie do jednej strony, to również może to moim zdaniem być powodem konsekwencji ze strony Google.
      Acz nie mówię tu o side wide, bo to moim zdaniem jeszcze norma. Chodzi raczej o kilkukrotny side wide oraz powtórzenie linków gdzie niegdzie w treści, z bardzo mocnym dopasowaniem.

      Google wbrew pozorom całkiem sprawnie oddziela jednolitą treść od elementów nawigacyjnych 😉

      Tak, zgadzam się idziemy w działania kuloodporne na Pingwina, czyli takie których będzie coraz trudniej wykazać, że robione są jedynie pod algorytmy. Google posiadając ogrom informacji o stronach jest w stanie łatwo ocenić, które witryny to witryny z merytoryką, a które to witryny dla linków 😉

  8. „”””Co ciekawe, okazuje się, że warto używać słów kluczowych w nazwie domeny. W jakiś sposób zmniejsza to ryzyko konsekwencji za linkowanie na słowo kluczowe. Zdecydowanie mniej witryn otrzymujących kary było spośród grupy, gdzie nazwa witryny lub adres URL zawierał dane słowo kluczowe spośród najczęściej linkowanych. Tym samym, słowa kluczowe w URL można zaliczyć do czynników chroniących dla danej frazy przed Pingwinem””””

    A to ciekawe.
    Co było a nie jest, nie pisze się w rejestr ?

    1. Na to jest dosyć proste wytłumaczenie, słowa z nazwy domeny są klasyfikowane jako brand, i nie dotykają ich kary algorytmiczne, bo w przypadku prawdziwych brandów – np. allegro – kończyło by się karaniem allegro za przeoptymalizowanie słowa allegro 😉

  9. W pełni się zgadzam z ostatnim akapitem – kiedyś myślałem, że Google przechytrzy SEO, jednak wiem, że ta walka będzie trwała wiecznie, dopóki inwestycje w SEO będą się opłacać. A pewnie wiele osób zapragnie rozgryźć algorytm google dla czystej przyjemności 😉
    A co do reszty artykułu, to bardzo ciekawy i co najważniejsze przydatny. Kiedyś nie doceniałem znaczenia linkowania w SEO i wierzyłem, że samą treścią można podbić wyszukiwarki. Jednak już jakiś czas temu przekonałem się, że jest inaczej i ten artykuł utwierdził mnie w tym przekonaniu.
    Jednocześnie mam pytanie odnośnie tematyczności – czy tematyczna musi być cała witryna, czy wystarczy otoczenie linku (np. artykuł będzie tematyczny)? I co z witrynami wielotematycznymi?

  10. Uwaga zwierzęta uciekły z ZOO 🙂 Najpierw Panda, teraz Pingwin. Ale szczerze powiedziawszy dla mojej strony to duży plus, oczywiście w górę. 🙂

  11. Przeglądałem ostatnio sporo artykułów na temat tego, jakie zamieszanie w wyszukiwarkach spowodował ostatni pingwin, jednak nie znalazłem nigdzie jednoznacznej odpowiedzi na temat linków site wide. SEO zajmujemy się od niedawna na własną rękę i na swoich stronach mamy zwykle jeden, lub 2 takie linki w stylu „copyright” itd.
    Usuwać je czy może jednak nie?

  12. Szkoda, że nie ma żadnych bardziej szczegółowych analiz i wniosków odnośnie tego co tak naprawdę poleciało na aktualnym pingwinie. Niestety większość artykułu opiera się na analizach poprzednich pingwinów a w przypadku obecnej aktualizacji to może być za mało. Przecież nie bez powodu ma ona trwać tak długo, nie było by tak gdyby miała brać pod uwagę tylko te same czynniki i nie bierze, tak przynajmniej się wydaje patrząc na niektóre zmiany. No i jest podejrzenie, że razem z pingwinem Google wypuściło jeszcze Pirate Update 2.0 a to dodatkowo komplikuje całą sprawę. Przydała by się kolejna analiza spadków na pingwinie ale tak bez zwracania uwagi na wcześniejsze wnioski bo obecne mogą być inne.
    A tak poza tym to bardzo fajne podsumowanie tego co już wiemy o pingwinach, tylko skąd się wzięły te brane pod uwagę linki wewnętrzne?

  13. Ja może nie napiszę nic odkrywczego, ale muszę się zgodzić z częścią osób, które pisały powyżej. To co mi się najbardziej nie podoba to fakt, że każda kolejna aktualizacja promuje duże serwisy z dużą ilością treści. W takich serwisach coraz więcej podstron wchodzi na topowe pozycje niezłych fraz tylko dzięki linkowaniu wewnętrznemu + odpowiedniej ilości treści.

    Ostatnio zamiast prowadzić działania zewnętrzne w celu promowania klientów coraz bardziej skupiam się na tzw. laniu wody i tworzeniu dodatkowych podstron z dużą ilością unikalnego tekstu bez praktycznie żadnej wartości dodanej. Takie treści potrafią zdziałać cuda. Wiem, że to co napisałem to bardziej panda niż pingwin, ale tak jak ktoś wspomniał powyżej. Strony, które spodobają się pandzie mają mniejsze szanse na oberwanie pingwinem.

  14. Jeden z lepszych artykułów jakie przeczytałam! A co sądzicie o pandzie? Google poszerza grono swoich zwierzaków od śledzenia a może nawet prześladowania posiadaczy stron www. Wczoraj wpadł mi w ręce artykuł o wpływie pandy na komentarze na stronie https://www.whitepress.pl/baza-wiedzy/82/pilnuj-komentarzy-na-stronie-bo-mozesz-miec-do-czynienia-z-panda Trzeba ich zdecydowanie pilnować i moderować bo można narobić sobie kłopotów. Google nowym algorytmem utrudniło prowadzenie stron wielu osobom ale myślę, że da się z tym żyć.

  15. Czyli rozumiem że te „wielkie serwisy” będą się teraz trzymały jeszcze lepiej a oberwie się tym mniejszym przez co trudniej będzie się wybić? Wspaniale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *