Analiza sytuacji w SEO – jak to robią słabe agencje?

sxc.hu
sxc.hu

Spory czas nie pisałem, zatem już w nowym roku wracam z mocnym tematem – poświęconym jakości pracy pozycjonerów i agencji SEO. Artykuł ku przestrodze, by klienci nie dali się zwieść, a i by naświetlić problem rzetelnej analizy sytuacji strony, która u kiepskich specjalistów jak się przekonacie w dalszej części – kuleje.

Skąd pomysł na ten wpis? Otóż w wyniku krótkiej korespondencji z zainteresowanym klientem, który to wystosował takie zapytanie:

Strona była pozycjonowana z bardzo dobrym skutkiem, jednak z powodu aktualizacji Pingwin 2,1 bardzo mocno spadła.Była pozycjonowana w sposób etyczny, prawdopodobnie nie posiada nałożonego filtra

Przyjrzałem się sprawie, by ocenić w czym stoi problem oraz jakie działania są w tym przypadku najprzydatniejsze.  Sprawdziłem, widzę nadzieję zarówno dla strony (czytaj: dramatu nie ma), jak i dla samego klienta – gdyż może spokojnie zwiększyć ilość swoich klientów poprzez wzrost widoczności w wynikach wyszukiwania. Oferuje kompleksowy audyt SEO oraz odpowiednie pozycjonowanie, bo widzę, że sytuacja raczej wymaga: dobrej optymalizacji, odrobiny naprawiania niedostatków poprzedniej kadry pozycjonerskiej i dorzucania drwa do SEO ognia niż katorgi nad odfiltrowywaniem.

Do tego momentu wszystko wygląda standardowo i w miarę ok. Jednak późniejsza korespondencja z klientem ukazuje bardzo duży problem pseudo-sełowców. Brak rzetelnej wiedzy, przekonanie że „naparzać linkami potrafi każdy” powoduje bardzo duży problem z diagnozowaniem sytuacji. Otóż klient serwis, otrzymał odpowiedzi które doprowadziły go do przekonania, że:

Audyt SEO ani tez  pozycjonowanie strony [adres www] nie przyniesie żadnych efektów. Taką informacje otrzymałem od innych  firm zajmujących  sie  pozycjonowaniem. Strona jest spisana na straty

Wróciłem zatem jeszcze raz do analizy, przyjrzeć się stronie bo być może coś przeoczyłem, sytuacja w międzyczasie się zmieniła lub coś w ten deseń. Jednak ponowne przyjrzenie się sprawie potwierdziło moje wcześniejsze wnioski, że aż tak źle raczej nie jest. Profil linków nie jest aż tak zły. Patrząc dalej  – chociażby widzę, że witryna na kilkadziesiąt fraz jest nie tylko widoczna w wynikach wyszukiwania w ogóle, ale także na dosyć dużą ich liczbę tzw. money keywords znajduje się w TOP10. Wprawdzie na ogół są to pozycje 6-10, nie zaś 1-3 – jednak obecność na takie frazy raczej nie świadczy aż tak źle o witrynie jak by można sądzić. Zresztą zarówno frazy ogólne jak i lokalne nie są tak kiepsko usytuowane.

Podsumowując, warto uważać na diagnozy stawiane przez niskiej jakości seowców – jak widać, można dosyć dużo stracić.

Niestety odniosłem wrażenie, że mało profesjonalne agencje SEO/pozycjonerzy nie poświęcają odpowiedniej ilości czasu na analizę sytuacji witryny (bo to są koszty i czas – a taki klient jest niepewny), przez co ocena jest lekko mówiąc „na oko”, prowizoryczna. Dodatkowym czynnikiem dla pseudosełowców stają się podejrzenia klientów o efekty aktualizacji, filtrów itp. Jak wiemy, w takich sytuacjach być może trzeba się napracować nieco więcej niż standardowo – w co niezbyt takim sełowcom chce się bawić, nie wiedząc (przez brak profesjonalnych umiejętności) jak z trudnej sytuacji wybrnąć po prostu sugerują spisanie domeny na straty. Nakręślę dodatkowo – domeny z historią, mającą dotychczas dobrą jakość treści i ogólnie nie dramatyczną sytuację. Mam wrażenie, że pseudo-seło jak ognia unika brania się za trudniejsze sytuacje (czyżby miały zweryfikować ich niekompetencję?), a już nie daj boże wspomnieć o filtrze.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do newslettera - najświeższe informacje, porady oraz artykuły dzięki którym zwiększysz swoje pozycje w wyszukiwarce!


30 thoughts on “Analiza sytuacji w SEO – jak to robią słabe agencje?

  1. Prawda jest taka, że w ostatnich czasach dużo się pozmieniało. Lekko nie jest, dużo wysiłku trzeba włożyć w analizowanie a już mniej w linkowanie:D

  2. Ja rozumie, że ktoś czegoś może nie wiedzieć, także takie teksty jak choćby ten… „prawdopodobnie nie posiada nałożonego filtra”… nie są niczym wyjątkowym, nowy seowiec musi się w końcu na czymś lub co gorsze na kimś nauczyć i zdobyć doświadczenie. Także wiesz… ja do takich rzeczy podchodzę z dystansem ale jak czytam, że ktoś zrobił analizę nie mając np. dostępów do Google Webmaster Tools to wiesz…
    Druga rzecz, agencje szczególnie te nastawione na ilość nie na jakość ile poświęcają na analizy? 15 minut? A już nawet nie wspomnę o wycenach fraz.

  3. ale idiotyczny wpis, widać że nie masz do czynienia z wieloma klientami bo zupełnie nie znasz sytuacji na rynku i realiów pozycjonowania na dużą skalę

    1. @King ciesze się, że bierzesz udział w dyskusji. Powiedź coś więcej odnośnie realiów rynku pozycjonowania na dużą skalę, żeby czytelnicy mogli sami ocenić czy mój wpis jest faktycznie idiotyczny? 🙂

      Jak dla mnie nie jest istotne to czy pozycjonujesz na dużą skalę, czy nie – klient jest klientem, i często biznesowym dorobkiem jego życia jest właśnie jego firmowa domena (spadek odwiedzin, to kolosalne straty finansowe).
      Nie widzę powodu więc, by zamiast jakości dla klienta iść w ilość – na masówkę, i robić coś po łebkach, byle klienta wycyckać z pieniędzy.

      Co ważne, nie mówię o grupie wysokiego ryzyka (ero, hazard i te klimaty). Tu wiadomo, obraca się takimi środkami, że domena w te czy wewte jest bez znaczenia.

    2. Sebastianie nie mówimy o wycenie z „automatu” czyli bez analizowania strony i sprawdzenia konkurencyjności fraz (bo są tez tacy magicy). Chodzi jednak o „usprawnienie” procesu wyceny. Już piszę w czym rzecz:
      1. Masz kilkanaście, kilkadziesiąt zapytań klientów dziennie, odpowiedzi na ich listy, wycena zajmuje dużo czasu. Mały procent tych zapytań przechodzi we współpracę (wygrywają pozycjonerzy za 9,90 zł). Czas poświęcony na klienta, który i tak wybierze kogo innego jest czasem straconym za który nikt Ci nie zapłaci. Trzeba to wziąć pod uwagę i minimalizować te straty. Co innego jeśli jest to duża agencja i ma przeznaczonych ludzi tylko do obsługi klienta. Wtedy można wgłębiać się w każde zapytanie, ale to też kosztuje, bo szef musi utrzymać pracownika który nie generuje zysku (jeśli nie zgarnia klientów).
      2. Domeny z przeszłością – nie wiadomo co Google zrobi za miesiąc lub za rok. Nawet jeśli w tej chwili strona jest stabilna po kolejnej aktualizacji algo może polecieć w kosmos. To ryzyko tak przy rozliczaniu za efekt jak i na abonament. Przez działania osoby która wcześniej promowała stronę, Ty możesz oberwać. Dlatego lepiej pracować na własne konto z nową domeną. Sam miałem 3 przypadki, że brałem stronę po innych pozycjonerach w rozliczaniu na efekt. I po kilku tygodniach strona wylatywała w filtrze, a ja jeszcze bez efektu pomimo poświęconego czasu i pieniędzy zarabiałem 0 zł, bo przy efekcie nie opłacało się wyciągać strony z filtra.
      Tak więc można bawić się w super analizę strony, poprawiać zrypany profil linków ale tylko wtedy jeśli masz tylko kilka zapytań w miesiącu, najlepiej z polecenia i rozliczasz się na większą kwotę abonamentowo. Inaczej to nie ma sensu.

    3. @King „przy efekcie nie opłacało się wyciągać strony z filtra.” Zgadza się, tyle że wtedy nie mówi się klientowi, że strona jest już stracona i nie można nic zrobić, tylko szacuje się czas jaki należy poświęcić, przygotowuje się wycenę i przedstawia ofertę. Najlepiej jednocześnie edukując i tłumacząc co należy zrobić i dlaczego tak drogo. Nie chcę – nie biorę, ale nie psuję też rynku!

    4. @King, dzięki za odpowiedź 🙂

      Zgadzam się z tym co napisał @Konrad. Jeśli klient zostanie uświadomiony jak wygląda sytuacja zrozumie też, że potrzebny jest czas i środki na to by naprawić błędy poprzedników. Tym samym zrozumie, że wcześniejsze oszczędności obróciły się przeciwko niemu 😉

      Co do obsługi zapytań – jeśli ma się aż tyle zapytań dziennie, nie sądzę by nie dało się zatrudnić kogoś do obsługi klienta. Jeśli dodatkowo taka osoba była by dobrze wyszkolona w sprzedaży i obsłudze – jestem przekonany, że dało by to więcej klientów niż wybijany z rytmu pozycjoner, z doskoku odpowiadający na maile 🙂

    5. @Konrad jakiś Ty mądry… po pierwsze jeśli strona zwaliła się podczas Twojej kadencji klienta nie obchodzi, że to „przez poprzednika”, z kolei jeśli podczas wyceny widać że jest filtr to proponuje się albo wyciągnięcie z filtra albo nową domenę. Z nową domeną wypozycjonowanie jest tańsze niż wyciągnięcie z filtra i szybsze, teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, którą opcje wybierze klient? No chyba że strona jest wizytówką firmy od dłuższego czasu, jest w materiałach reklamowych, wizytówkach itd to klient wybiera wyciąganie z filtra i tyle – ma wybór. Nikt go nie zmusza do porzucania zafiltrowanej domeny.
      @Sebastian – a jak klient ma nie być uświadomiony? to co mu się tłumaczy, jeśli proponuje się nową domenę? to chyba oczywiste że motywuje się to działanie filtrem. Co do obsługi klienta to sam sobie przeczysz, bo albo pozycjoner obsługuje klienta i wtedy zna się na rzeczy, albo masz osobę obsługującą klienta która zna się tylko na obsłudze, bo nie jest pozycjonerem i nie będzie analizowała strony pod kątem filtra, linków itp 🙂

    6. „Z nową domeną wypozycjonowanie jest tańsze niż wyciągnięcie z filtra i szybsze, teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, którą opcje wybierze klient?”

      Jeśli to projekt firmowy, firmowa wizytówka – to tak jak sam powiedziałeś, nie interesuje go opcja nowej domeny. Nie będzie zaczynał na nowo, skoro dla tej domeny ma już zbudowaną markę.

      Nie widzę sprzeczności w tym, by zatrudnić kogoś znającego zagadnienia SEO jedynie do obsługi klienta i diagnostyki. Klient który się zdecyduje trafia z wykonaną analizą sytuacji w dalsze tryby firmy, by uzyskać profesjonalną i najlepszą usługę. 🙂

    7. Sebastianie po pierwsze w 95% przypadków klient wybiera tańszą ofertę, po drugie seowiec w obsłudze klienta to nieopłacalna inwestycja, w pseudoliberalnej gospodarce Polski trudno utrzymać firmę, co przekłada się na wykwalfikowaną kadrę. Interes musi się opłacać inaczej nie ma racji bytu.

    8. @King, rozumiem konkurowanie ceną 🙂 Mimo to, patrząc na własne doświadczenie wiem, że klasyczna ekonomia ukuta na konkurowaniu ceną a raczej wyścigiem na jej obniżanie traci znaczenie.

      Warto poznać tzw. ekonomię behawioralną, która wielokrotnie zaprzeczyła takiemu patrzeniu na świat – poprzez pryzmat jedynie matematycznej kalkulacji. Ludzie w swoich wyborach nie kierują się wyłącznie kalkulacją, a emocjami.

      W 2013 za ukazanie tej kwestii padł Nobel 🙂 http://www.polskieradio.pl/42/259/Artykul/955506,Nobel-z-ekonomii-2013-Noblisci-pokazali-skutki-zwierzecych-instynktow-na-gieldach

  4. Ciekawe podejście. Rozumiem, że przy zasyfionych stronach się daje po prostu wyższe ceny, bo roboty więcej, ale żeby do razu domenę na straty…
    Ale czego się spodziewać, jak niektóre agencje nawet optymalizacji strony nie robią, tylko lądują linkami ile wlezie…

  5. Zgadzam się. Przyszedł do mnie klient niezadowolony z pozycjonowania, potem zdziwiony że tak drogo skoro on płacił za pozycjonowanie kilkadziesiąt złotych kwartalnie. Tłumaczył że był w TOP5 na słowo kluczowe (regionalne/popularne)-więc niby nie widział że to było tak słabe – ale generalnie nie widział rezultatów. Zaglądam w NDW – 5-ty był w przypadku tej frazy na mapce google a tak po za tym głęboki filtr. Strona pozycjonowana wyłącznie SWL rotacyjnym:)

  6. taka chyba natura klientów, gdyby w Polsce były 2-3 firmy SEO ie pytali by konkurencji, a tak mamy w Polsce mnóstwo firm, freelancerów czy też osób zajmujących się pozycjonowaniem, więc każdy pyta tak gdzie może. Firma musi zarobić na Zus, Krus, Us – freelancer już mniej, w przypadku prywatnej osoby cała kasa idzie to kieszeni. Oczywiście trzeba dostrzec różnicę w drugą stronę, z reguły agencja posiada większą ilość narzędzi i ludzi niż freelancer, a ten ten więcej niż osoba prywatna

    Cały czas na dwoje babka wróżyła

    1. Zastanawiam się, czy zmienia czy po prostu na rynku jest zawsze zapotrzebowanie i na gorszych i lepszych specjalistów – mała rodzinna firma nie wyłoży w Sprawnych kilku tysięcy na audyt, za to u SEOwca XYZ już 200 zł tak. 😉

  7. Gdyby tylko jedna firma z danej dziedziny była na rynku to bezrobocie byłoby ogromne, a że tak nie jest to i konkurencja wzrasta… A po co przepłacać skoro można zrobić coś taniej?

  8. Przeraża mnie to. Dobrze, że my takich praktyk nie mamy. JAK STRONA dostała w tyłek, to należy się do tego przyznać bo to los google.

  9. Za dużo firm SEO w Polsce. Gdzieś czytałem, że dochody firm SEO ostatnio spadły o ok. 9%. Może to przez wzrost konkurencji bo naprawdę sporo ich jest.

  10. Miałem okazje przyjrzeć się jak pozycjonują Polscy giganci, którzy posiadają wiele oddziałów i setki pracowników. SPAM, SPAM i jeszcze raz SPAM. Mam do czynienia z klientami, którzy byli spamowani przez gigantów. 200 000 tyś linków z jednego katalogu stron to praktyki wielkich firm. Chociaż teraz się to zmienia po zmianach w algorytmach. Niech chce podawać nazw ale amatorka. Szukając pracowników mają wymagania wysokie ale zapominają napisać : profesjonalne znajomość tematyki SPAM i 5 letnie doświadczenie w SPAM hehe. Wszystko zależy od pozycjonera i właściciela firmy oraz doświadczenia specjalisty SEO. Polski rynek SEO jest płytki i jest niewiele firm tego typu. To, że w sieci jest pełno stron oferujących usługi nie oznacza, że jest to firma. 90% tych firemek ma małą wydajność, bo ile może zrobić jedna czy dwie osoby? Po za tym duże firmy zakładają własne działy SEO ponieważ przejechały się na szmacianych gigantach branży pozycjonerskiej. Wielkie marki i mega spam oraz psucie rynku. Ale na szczęście wszystko się klaruje i oddziela się ziarna od plew. Klienci nie ufają już tym największym a najlepszym i uczciwym. Profesjonalna firma ma pozycjonerów, programistów oraz specjalistów od mediów społecznościowych. Bo SEO w 2014 roku to działania na wielu płaszczyznach.

    1. Owszem zgadza się, giganci nie są najlepsi. Nie zgodzę się z kwestią – tego co może jedna osoba. Może dużo, wolałbym jednego pozycjonera-freelancera, który obsługuje 10-20 stron i skupia się na nich w pełni, przy okazji dobrze zarabiając niż, niż agencyjną masówkę na 200-500 stron na łebka. 😉

  11. Wielokrotnie spotykałam się z zapytaniami ze strony potencjalnych Klientów o to „czy da się coś z tym zrobić” i również wielokrotnie na prośbę o dostęp do GWT, spotykałam się z odmową lub milczeniem. Choć szczęśliwie nie zawsze.

    Zasadniczo – jeśli nie mam czasu czy sił przerobowych, to zwyczajnie o tym informuję, a na ewentualną prośbę polecam inne firmy lub osoby, co do których mam pewność, że „nie spartolą”. Raz odesłałam Klienta do Pawła Gontarka, gołym okiem widać było w czym problem (upchane słowa kluczowe na stronie). Raz, że Paweł ma dużo większą wiedzę niż ja jeśli chodzi o kary, dwa, że byłam wyjątkowo obłożona robotą. Wystarczy przyznać czasem przed samym sobą, że można nie podołać i zamiast pisać „zacznij pan od zera na nowej domenie”, wskazać człowieka z większym doświadczeniem, który szybciej ogarnie problem. Proste.

    1. @Ewelina, dzięki za komentarz 🙂
      Co do GA i GWT u mnie są wpisane jako wymóg umowy, dzięki temu klient wie, że mamy do czynienia ze współpracą a nie przerzucaniem zadań. W momencie ruszania działań do jego obowiązków należy udostępnienie mi tych narzędzi, bo przecież wszystkim stronom zależy na sukcesie 🙂 O ile bez uruchomionego GWT sobie idzie poradzić, bo się można podpiąć mając dostęp do ftp, to bez GA praktycznie nie widzę możliwości pracy. Na szczęście reszta narzędzi SEO’wców jest dostępna niezależnie od zainteresowania ze strony klientów 😉

  12. @Sebastian – też wymagam w umowach dostępu do GWT i GA, bo bez tego jak bez ręki, dokładnie tak jak piszesz. Ale na etapie przed _ewentualnym_ podpisaniem umowy, dla oceny kondycji strony, GWT też jest przydatne (część informacji masz na tacy, Majestic o karach ręcznych już Ci na przykład nie powie). Wolę wiedzieć w co się pakuję, niż brać wszystko jak leci, bez sprawdzania, czy też iść na łatwiznę właśnie w stylu „Zacznijmy od zera”.

  13. Bardzo fajny artykuł bo nie tylko dla seo ale można stwierdzić, że dla każdego analizowanie odpowiednich segmentów informacji może przynieść wiele korzyści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *